potem patrzył przez chwilę w swoje wino, oczekując reakcji na to podsumowanie.
- racja. głosy były jakby przytłumione, ale tylko dlatego, że spodziewał się jakiejś określonej formy, tonacji w tym słowie. kojarzyła mu się ta kwestia z tłumem średniowiecznych parobów, którzy zgadzając się ze swoim wodzem wyruszają na wojnę. ale za chwilę, bo na razie tylko ustalili, że książę jest zły. znów patrzył w swoj'e/ą win'o/ę. był już lekko otepiały, a skrawki racjonalności skryły się w formie rozmowy, jaką prowadził z t y m i ludźmi. dzięki temu mógł zachować tak zwany poziom dyskusji.
próbowali ustalić, czy warto zakończyć podróż. nikt tego nie chciał, gdyż nawet w najgorszym stanie w środku pociągu, nawet kiedy wszyscy leżeli na czerwonych dywanach nie chcąc nawet wyjrzeć za okno, niewątpliwym było, że można przez nie patrzeć. to zawsze podnosiło ich na duchu, bo pejzaże, choć często niesamowicie nudne, zmieniały się w małych, szczególnych miejscach, które sobie upodobał. niekiedy zakładali się, na pieniądze lub cokolwiek co posiadali, o zmianę, często taką, którą sami wywoływali zawiłymi procesami oddziaływania na zewnętrze pociągu. patrzyli ze śmiechem i strachem na śmiałka, który wychodził przez okno na dach i, powiedzmy, rzucał kamieniem w krowę. nie mogli dojrzeć efektu, bo zanim kamień doleciał, pociąg już zakręcał. kiedy przejeżdżali przez tę wieś kolejny raz, a często zdarzało się to nastepnego dnia, sprawdzali, czy krowa nie żyje. i wcale nie było tak, że zawsze nie żyła, bo wiele działań tego typu determinowanych jest przecież przez niezliczone warunki fizyczne uczestników zakładu oraz zewnętrza, więc szanse na śmierć lub życie krowy były nawet równe.
jak to bywa w takich zamkniętych przestrzeniach z ludźmi, często przyjmowali tę samą postawę, a że te często się zmieniały, trafiało również na złe i obiektywnie nazywane 'niekorzystnymi'. nie chcemy w tym miejscu sugerować, że zmieniały się losowo, gdyż niemal zawsze zależały od pogody czy stanu rzeczy za oknami, lub też wydarzeń zupełnie wewnątrz pociągu, na które nie miało wpływu nic po drugiej stronie okien. w takich przypadkach zwykli podprowadzać w milczeniu fotele pod okna, przesuwając je po czerwonych dywanach, by jedynie usiąść na nich i zmieniając się w istoty wegetatywno-obserwujące wpatrywać się jedynie w przestrzeń na zewnątrz, a z winy obszerności obicia tych mebli nie widzieli wtedy nic, co działo się w środku. jednak istniała w tym miejscu także przeciwna praktyka, w milczeniu ustawianie foteli do środka, tak by nie widzieć zewnętrza pociągu. omijały ich przedziwne, piękne krajobrazy, a oni czasem w tym stanie nawet nie rozmawiali, co tworzyło niebezpieczną atmosferę, w której, jak to się mówi, coś wisiało w powietrzu. słychać wtedy jedynie szum wiatru obijającego się o ściany pociągu.
podróż chcieli przerwać, a raczej: pomysł ukrócenia drogi pojawił się; jedynie z powodu ciekawości oraz możliwości. ponieważ nie przewozili nic cennego, ani nie ograniczały ich żadne zobowiązania dotyczące czasu ani przestrzeni do przebycia, a co więcej żaden z nich nie miał uprawnień kierownika pociągu ani kodeksu etycznego, gdyż oszukiwali, nie było nic, co definitywnie ani z jakiegokolwiek powodu zabraniałoby im nagłego zaprzestania podróży. do tego pojawiała się okresowo ciekawość, jak to jest nie być. uczucie zupełnie irracjonalne.










--
Krzysztof
spytaj w empiku, ja za skanowanie zwykłej 36mm kliszy i jej wywołanie w empikach płacę ok 28zł, w salonie niedaleko mnie 20zł.
z tego co wiem, skanowanie to jest płacenie za czas pracy, zrzucanie też.
--
I'm talking to you after it's too late
from my videotape.
--
all work and no fun makes jack a dull boy
zresztą, spytanie się nic nie kosztuje.
--
I'm talking to you after it's too late
from my videotape.
--
all work and no fun makes jack a dull boy
odradzam z góry świętokrzyską.tanio, ale ta taniość odbiła się na ich pracy.
--
I'm talking to you after it's too late
from my videotape.
Previous Page12345...Next Page